Prokuratura, policja, gazeta – czyli znów, wiele hałasu o nic

W naszej ulubionej gazecie znów krzyczą i straszą – Prokurator przyjrzy się firmie zakładającej blokady. To brzmi prawie jak wyrok. Taki tytuł sugeruje czytelnikom jasno – oni mają coś na sumieniu. Pół strony tekstu, z którego po raz kolejny niewiele wynika. Redaktor ma nam za złe, że prowadzimy działalność, zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem i o zgrozo – zarabiamy pieniądze. Na czym polega ten nasz niecny proceder? Otóż pilnujemy, aby na terenach prywatnych parkowały osoby do tego uprawnione. Przed wjazdem na strzeżony przez nas parking, stoi tablica informacyjna, a z niej wynika jasno – nie masz pozwolenia, nie wjeżdżaj. Lub wjedź, ale będziesz musiał zapłacić 150 zł.
Ot, cała zbrodnia. Haniebny proceder, któremu ma przyjrzeć się prokurator… Osoby, które mimo ostrzeżeń, decydują się parkować, są wściekłe. Wzywają policję, straszą sądem, wyzywają nas i obrażają. Nie skarżymy się, taka praca. Policja przyjeżdża i odjeżdża. Sąd umarza sprawy. Wszystko zgodnie z literą prawa. Ostatnio, kilka osób które zaparkowały niezgodnie z regulaminem, postanowiły poskarżyć się do Rzecznika Praw Obywatelskich. My zrobiliśmy to samo. Bo dlaczego, w wolnym od 28 lat kraju, nie możemy spokojnie prowadzić działalności gospodarczej. Nie jesteśmy bandytami, którzy biegają po ulicach i wymuszają haracze. Jesteśmy firmą, która podobnie jak dziesiątki podobnych firm w innych krajach, pobiera pieniądza za parkowanie na terenach prywatnych. Wszędzie można, ale w Katowicach nie…